Kitel Maja - jak biały materiał znosi kontakt z preparatami kosmetycznymi?
Nazywam się Justyna, mam 31 lat i jestem kosmetolożką oraz instruktorką w szkole wizażu. W mojej pracy biały kitel to...
Nazywam się Justyna, mam 31 lat i jestem kosmetolożką oraz instruktorką w szkole wizażu. W mojej pracy biały kitel to...
Nazywam się Justyna, mam 31 lat i jestem kosmetolożką oraz instruktorką w szkole wizażu. W mojej pracy biały kitel to nie tylko wymóg sanitarny, ale przede wszystkim wizytówka. Codziennie obracam się wśród mocno napigmentowanych podkładów, kwasów do eksfoliacji, henny i olejków do masażu. Szukałam czegoś, co nie będzie wyglądało jak sztywny worek z poliestru, ale jednocześnie przetrwa „wypadki przy pracy” bez konieczności wyrzucania odzieży po miesiącu. Mój wybór padł na kitel Maja – klasyczny, biały, zapinany na napy. Po kwartale intensywnego użytkowania sprawdziłam, czy ta biel faktycznie jest tak nieskazitelna, jak obiecuje producent.
Kitel Maja to fason, który od razu polubiłam za taliowanie. Jako drobna osoba (noszę rozmiar XS), często tonę w standardowej odzieży medycznej. Tutaj pasek z tyłu i zaszewki sprawiają, że wyglądam profesjonalnie, a nie jak przebrana za starszą siostrę. Gramatura 165 to strzał w dziesiątkę dla branży beauty – materiał jest na tyle cienki, że nie pocę się przy wykonywaniu zabiegów pod ciepłymi lampami, ale na tyle gęsty, że biel nie prześwituje (możecie śmiało założyć pod spód kolorowy top). Krótszy rękaw to z kolei błogosławieństwo – nie muszę go podwijać przy myciu twarzy klientki czy nakładaniu maski, więc mankiety nie lądują w algach.
Ale przejdźmy do sedna: jak biały materiał Mai znosi kontakt z chemią i barwnikami kosmetycznymi?
Podkłady i pigmenty: Przypadkowe otarcie rękawem o twarz klientki z grubą warstwą fluidu zdarza mi się częściej, niż bym chciała. Tkanina (mieszanka bawełny z poliestrem) nie "pije" tłustych produktów tak agresywnie jak czysta bawełna. Większość plam z makijażu schodzi po namoczeniu w odplamiaczu, a fakt, że biały kitel Maja można prać w 90°C, ratuje sytuację w 100%. Tak wysoka temperatura zabija wszelkie bakterie i pozwala "wybić" resztki pigmentu bez szkodzenia strukturze materiału.
Kwasy i preparaty chemiczne: Podczas zabiegów z kwasami owocowymi czy peelingami chemicznymi zdarzały się drobne odpryski. Materiał posiada certyfikaty odzieży ochronnej i faktycznie – nie zauważyłam żadnych odbarwień ani „wyżartych” dziurek. Poliester w składzie tworzy swego rodzaju barierę, która chroni bawełniane sploty.
Henna i farbki do brwi: To jedyny moment, w którym trzeba uważać. Henna na białym to zawsze ryzyko. Jednak napy niemieckiej firmy, na które zapinana jest Maja, pozwalają na błyskawiczne zdjęcie fartucha jedną ręką, jeśli widzimy, że coś skapnęło i trzeba to natychmiast zaprać. Naprawdę doceniam ich jakość – po kilkudziesięciu praniach w 90°C nadal trzymają tak samo mocno i nie rdzewieją.
Wielką zaletą dla mnie jest przegródka na długopis w górnej kieszeni – zawsze mam tam pędzelek do poprawek lub liner, który nie lata luźno po całym fartuchu.
Podsumowując, jeśli pracujesz w branży beauty lub medycynie estetycznej, kitel Maja to bardzo bezpieczna inwestycja. Biel pozostaje biała dzięki możliwości prania w ekstremalnie wysokich temperaturach, co przy kontakcie z preparatami kosmetycznymi jest kluczowe. Nie jest to materiał niebrudzący się (cudów nie ma, to biały kolor!), ale jest to materiał niesamowicie łatwy w doprowadzaniu do porządku. Klasyczna forma bez lamówek i ozdobników sprawia, że zawsze wyglądam profesjonalnie, niezależnie od tego, jak ciężki zabieg właśnie skończyłam.
Twój koszyk jest pusty
Zacznij kupować